Zanim giełda kryptowalut FTX upadła, firma wraz z kilkoma członkami kierownictwa wyższego szczebla, w tym Samem Bankman-Friedem (SBF), zainwestowała dziesiątki milionów dolarów w Waszyngtonie, zatrudniła byłych urzędników państwowych i angażowała się na rzecz uchwalenia przepisów przedstawianych jako środki ochrony konsumentów. Do dziś niektórzy krytycy uważają, że szerszym celem FTX było przejęcie kontroli nad regulacjami – strategia, w ramach której jeden z najpotężniejszych graczy w branży stopniowo zdobywa wystarczające wpływy, by pomóc w tworzeniu samych przepisów, które mają ją regulować. Obecnie podobne obawy zaczynają pojawiać się w branży sztucznej inteligencji (AI), co rodzi coraz ważniejsze pytanie: czy sztuczna inteligencja również ulega przejęciu?
Strategia „przejęcia regulacyjnego” firmy Big AI mogła przynieść spektakularny efekt odwrotny do zamierzonego

Najważniejsze wnioski
- Senator Bernie Sanders domaga się 50-procentowego udziału publicznego w kapitale głównych firm z branży AI w celu sfinansowania publicznego funduszu o wartości 7 bilionów dolarów.
- Dario Amodei, dyrektor generalny firmy Anthropic, publicznie poparł we wrześniu zasady regulujące tempo rozwoju sztucznej inteligencji, zgadzając się, że prywatna kontrola nad tą dziedziną jest niepokojąca.
- 13 września Donald Trump zlekceważył ostrzeżenia dotyczące bezpieczeństwa AI, przedstawiając całą branżę jako wyścig z Chinami.
Najpotężniejsze na świecie firmy zajmujące się sztuczną inteligencją aktywnie błagają rząd federalny o wprowadzenie regulacji dotyczących ich działalności. Jednak ich strategia mogła przynieść spektakularny efekt odwrotny do zamierzonego. Podczas gdy liderzy branży próbują zbudować regulacyjną fosę, aby wykluczyć mniejszych konkurentów, prawodawcy odpowiadają propozycjami, które obejmują obowiązkowy 50-procentowy udział publiczny w czołowych laboratoriach zajmujących się sztuczną inteligencją oraz karę do 20 lat więzienia dla twórców, którzy budują niezatwierdzone systemy.
Liderzy boomu na sztuczną inteligencję spędzili ostatnie dwa lata na tworzeniu systemów, które przekraczają ludzkie pojmowanie. Następnie zrobili coś jeszcze dziwniejszego. Udali się do Waszyngtonu i poprosili rząd o zbudowanie bariery ochronnej wokół swojej branży. Był to klasyczny manewr korporacyjny. Ostrzegając prawodawców przed egzystencjalnymi zagrożeniami związanymi ze sztuczną inteligencją, największe pionierskie laboratoria miały nadzieję zainspirować wprowadzenie kosztownych przepisów bezpieczeństwa, na które mniejsze start-upy nigdy nie mogłyby sobie pozwolić.

Co ciekawe, Waszyngton faktycznie ich wysłuchał. Jednak zamiast przyznać gigantom technologicznym wygodny monopol regulacyjny, politycy zaskoczyli ich z zaskoczenia. Obecnie branża stoi w obliczu proponowanego federalnego zakazu superinteligencji, groźby federalnych wyroków więzienia oraz legislacyjnych nacisków na przejęcie połowy kapitału własnego najcenniejszych prywatnych firm technologicznych na świecie.
Sprzedaż strachu w celu zbudowania fosy
Branża sztucznej inteligencji jest obecnie podzielona między ogromne, dobrze skapitalizowane pionierskie laboratoria a mniejszych twórców oprogramowania open source. Wielcy gracze, w szczególności firma Anthropic, mocno stawiają na katastroficzne ostrzeżenia. Narracja jest prosta: sztuczna inteligencja jest tak niebezpieczna, że tylko garstka wysoce zabezpieczonych, dysponujących ogromnymi funduszami korporacji powinna mieć prawo do jej tworzenia. Niedawno były pracownik firmy Anthropic powiedział, że odszedł z firmy, ponieważ działała ona zbyt szybko i mogła faktycznie wyrządzić szkodę ludzkości.

Krytycy, tacy jak David Sacks, były doradca Trumpa ds. kryptowalut i sztucznej inteligencji, doskonale to dostrzegają. Oskarżył on duże laboratorium zajmujące się sztuczną inteligencją o prowadzenie programu przejmowania regulacji. „Anthropic realizuje wyrafinowaną strategię przejmowania regulacji opartą na szerzeniu strachu. To właśnie ta firma ponosi główną odpowiedzialność za szaleństwo regulacyjne na szczeblu stanowym, które szkodzi ekosystemowi start-upów” – napisał Sacks na X w październiku 2025 roku.
W ten weekend Sacks ponownie zabrał głos na X, aby skomentować ten temat, i napisał:
„Więc śmiało, wyznaczajcie granice. To wy je ustalacie. Najłatwiejszym sposobem, by nie stworzyć superinteligencji, jest po prostu zgodzenie się, że jej nie stworzycie. Żądanie preferowanych przez was ram regulacyjnych jako ceny za to będzie wyglądało jak szantaż wobec opinii publicznej i systemu politycznego. Więc po prostu to zróbcie. Jeśli to zrobicie, zyskacie dobrą wolę przed kolejną rozmową. Jeśli tego nie zrobicie, będziemy wiedzieć, że była to tylko kolejna próba przejęcia kontroli nad regulacjami – albo operacja psychologiczna w sezonie wyborczym”.
Jeśli rząd narzuci kosztownych zewnętrznych audytorów, ogromne progi obliczeniowe i rygorystyczne systemy licencyjne, start-upy będą skończone. Obecni gracze będą mogli zamrozić rynek dokładnie w obecnym stanie, zabezpieczając swoją dominację pod pretekstem bezpieczeństwa publicznego. To genialna strategia, zakładając, że rząd pójdzie na to i ustanowi dokładnie takie zasady, jakich chcą korporacje.
Groźba 20 lat więzienia
Potem sprawy przybrały nieoczekiwany obrót. 3 września senator Bernie Sanders i przedstawiciel Greg Casar przedstawili projekt ustawy o zakazie sztucznej superinteligencji (Ban Artificial Superintelligence Act). Projekt ustawy na stałe zakazałby tworzenia jakichkolwiek systemów, które dorównują lub przewyższają szerokie zdolności poznawcze człowieka albo które mogłyby oprzeć się wyłączeniu. Wymaga on całkowitego wstrzymania zaawansowanych prac rozwojowych do czasu, aż nowa agencja ds. sztucznej inteligencji na szczeblu gabinetu opracuje odpowiednie przepisy.
Kara za naruszenie proponowanej ustawy to moment, w którym historia nabiera szaleńczego charakteru. Ustawa grozi rozwiązaniem korporacji oraz karą do 20 lat więzienia dla twórców, którzy opracowują niezatwierdzoną sztuczną inteligencję. Dwadzieścia lat. Oznacza to, że pisanie nieautoryzowanego kodu traktuje się z taką samą surowością prawną, jak naruszenie przepisów dotyczących broni jądrowej. Największe laboratoria udały się do Waszyngtonu, prosząc o ochronną fosę, a Waszyngton odpowiedział groźbą wsadzenia ich naukowców do więzienia federalnego.
Prezes, który się zgodził
Zaskakującym zwrotem akcji jest to, że niektórzy liderzy branży praktycznie popierają tę ingerencję. Dyrektor generalny firmy Anthropic, Dario Amodei, opublikował niedawno obszerny esej, w którym domaga się wprowadzenia niezależnych podmiotów oceniających oraz koordynacji działań między laboratoriami wspieranej przez rząd. Twierdzi on, że branża musi proaktywnie wyznaczać granice rozwoju.

Następnie Amodei wystąpił w programie CBS „Sunday Morning” i głośno wypowiedział to, o czym dotąd milczano. „Zbyt długo branża okłamywała ludzi co do faktu, że ta technologia wiąże się z ryzykiem” – powiedział stacji. Zapytany o prywatną kontrolę nad sztuczną inteligencją, przyznał: „Zawsze było bardzo dziwne, że ta technologia jest tworzona przez prywatną firmę… Zgadzam się z nimi. Czuję się z tym niekomfortowo”.
Chociaż Amodei nie poparł wprost pomysłu 50-procentowego udziału konfiskacyjnego, potwierdził dokładnie tę samą tezę, która napędza atak legislacyjny. Zaawansowana sztuczna inteligencja jest po prostu zbyt ważna, by pozostawić ją w rękach prywatnych korporacji.
Zderzenie geopolityczne
Ma to ogromne znaczenie, ponieważ walka o regulacje dotyczące sztucznej inteligencji nie jest już tylko wewnętrzną kłótnią korporacyjną. Jest to bitwa o to, kto kontroluje najważniejszy skok technologiczny stulecia.
Pionierskie laboratoria chcą umocnić swoją przewagę demokratyczną, odmawiając dostaw zaawansowanych chipów państwom autorytarnym, jednocześnie starannie koordynując własny postęp. Jednak zdefiniowanie „okna Overtona” wokół kwestii ekstremalnego bezpieczeństwa pozwala politykom uzasadnić ekstremalną konfiskatę. Branża sądziła, że projektuje ochronne ramy regulacyjne. Zamiast tego nieumyślnie stworzyła środowisko polityczne, w którym nacjonalizacja tej technologii wydaje się całkowicie rozsądną opcją polityczną.
Co będzie dalej
Cała ta kampania na rzecz bezpieczeństwa może ostatecznie zderzyć się z zupełnie inną rzeczywistością. Podczas gdy laboratoria błagają o ograniczenia tempa rozwoju, a Kongres przygotowuje projekty zakazów dotyczących superinteligencji, prezydent USA Donald Trump niedawno zbył cały ruch na rzecz spowolnienia.
W rozmowie z dziennikarzami 13 września na swoim polu golfowym w Irlandii odrzucił egzystencjalne ostrzeżenia jako „rzeczy, które się nie wydarzyły”. Całkowicie odrzucił pomysł moratorium lub wbudowanych podmiotów oceniających. Zamiast tego przedstawił cały sektor jako wyścig geopolityczny, stwierdzając wprost: „Kto wygra w dziedzinie sztucznej inteligencji, ten wygrywa”. W związku z tym branża stoi przed trzema diametralnie różnymi scenariuszami przyszłości. Technologia ta może zostać zmonopolizowana przez obecnych graczy, przejęta przez fundusz majątkowy o wartości 7 bilionów dolarów lub zepchnięta w całkowicie nieuregulowany wyścig geopolityczny. Sytuacja nie ustabilizowała się jeszcze, ale jedno jest jasne. Firmy, które domagały się interwencji rządu, mogą wkrótce pożałować, że otrzymały dokładnie to, czego pragnęły.
Ten artykuł został przetłumaczony z języka angielskiego przy użyciu sztucznej inteligencji. Oryginalna wersja angielska jest źródłem autorytatywnym; tłumaczenia automatyczne mogą zawierać nieścisłości, zwłaszcza w terminologii prawnej i regulacyjnej.












