Stablecoiny mogły początkowo funkcjonować jako instrumenty zapewniające zysk z rezerw. Jednak Rob Hadick z Dragonfly twierdzi, że kolejny etap tworzenia wartości będzie wynikał z dystrybucji, zapewnienia zgodności z przepisami, płatności oraz upadku dotychczasowej infrastruktury finansowej.
Rob Hadick z Dragonfly twierdzi, że wartość stablecoinów może wzrosnąć dziesięciokrotnie wraz z upowszechnianiem się płatności

Najważniejsze wnioski
- Rob Hadick z Dragonfly twierdzi, że wraz z przyspieszeniem wdrażania płatności wartość stablecoinów może wzrosnąć dziesięciokrotnie.
- Tether i Circle przechodzą od generowania zysków z rezerw w kierunku płatności i infrastruktury finansowej.
- Hadick spodziewa się, że USDT i USDC będą musiały zmierzyć się z rosnącą konkurencją ze strony banków i firm z branży fintech.
Stablecoiny i upadek tradycyjnych systemów płatniczych
Przez lata rynek stablecoinów był postrzegany przez pryzmat emisji. Najbardziej widocznymi zwycięzcami były firmy emitujące aktywa, utrzymujące rezerwy i czerpiące zyski z odsetek. Jednak Rob Hadick, partner generalny w Dragonfly, uważa, że takie spojrzenie jest zbyt wąskie, biorąc pod uwagę kierunek, w którym zmierza rynek.
W opinii Hadicka stablecoiny nie tylko ulepszają istniejący system płatności. One w znacznym stopniu go redukują.
„Stablecoiny burzą tradycyjną infrastrukturę płatniczą i zmniejszają zależność od pośredników” – powiedział Hadick. „Kiedy korzystasz wyłącznie ze stablecoinów, wszystko sprowadza się do przelewu księgowego”.
Ta zmiana wpływa na to, gdzie powstaje wartość. W tradycyjnym systemie płatności wartość była rozdzielana między banki, sieci kartowe, podmioty przetwarzające płatności, podmioty zajmujące się rozliczeniami, dostawców usług w zakresie zgodności z przepisami oraz dostawców oprogramowania pośredniczącego. Stablecoiny sprawiają, że wiele z tych ról staje się mniej potrzebnych lub przynajmniej trudniej jest je uzasadnić.
W rezultacie, jak twierdzi Hadick, następuje odwrócenie strategii fintechowej z lat 2010. W tamtej epoce duże firmy powstawały dzięki tworzeniu powiązań między start-upami programistycznymi a tradycyjnymi systemami płatności bankowych. W erze stablecoinów szansa nie polega po prostu na połączeniu się z tymi tradycyjnymi systemami płatności bankowych. Polega ona na ich zastąpieniu.
Oznacza to, że w przyszłości najcenniejsze przedsiębiorstwa mogą znajdować się na obrzeżach systemu: firmy posiadające kanały dystrybucji do klientów, relacje z akceptantami, procesy zapewniania zgodności z przepisami, dostęp do bankowości oraz infrastrukturę regulacyjną.
Od rentowności rezerw do płatności
W ramach sektora stablecoinów w branży kryptowalut, jak dotąd największymi zwycięzcami są emitenci stablecoinów. Tether i Circle zbudowały rozległe sieci, zgromadziły płynność i skorzystały z wysokich stóp procentowych od rezerw, których nie musiały przenosić na użytkowników. Model ten okazał się skuteczny, zwłaszcza przy utrzymujących się wysokich stopach procentowych.
Hadick nie spodziewa się jednak, że sama rentowność rezerw będzie decydować o kolejnym etapie rozwoju rynku. „W przyszłości obie firmy zaczęły intensywnie inwestować w przejście z modeli zarządzania aktywami do modeli płatności” – powiedział.
Ta transformacja jest już widoczna. Hadick zwrócił uwagę na inwestycje Tether w firmy i ekosystemy, takie jak Whop, Transfi, Rumble i Plasma, podczas gdy Circle uruchomiło Circle Payments Network i Arc. Te posunięcia sugerują, że najwięksi emitenci rozumieją ograniczenia bycia wyłącznie zarządzającymi aktywami opartymi na rezerwach. Innymi słowy, emisja była pierwszym modelem biznesowym, ale nie będzie ostatnim.
Pełny stos zaczyna się załamywać
Jednym z największych otwartych pytań jest to, jak faktycznie będą wyglądać zwycięskie firmy zajmujące się stablecoinami. Czy będą przypominać banki, platformy oprogramowania, sieci płatnicze, protokoły, czy też coś zupełnie innego?
Hadick odpowiada, że dzisiejszy rynek zawiera wszystkie powyższe elementy. Uważa jednak, że stablecoiny tworzą przestrzeń dla nowego rodzaju firm, które łączą kilka funkcji finansowych w jedną.
Wyobraźmy sobie firmę emitującą własny stablecoin, obsługującą użytkowników bezpośrednio, zajmującą się rozliczeniami z akceptantami oraz przeprowadzającą weryfikację tożsamości, oszustw i zgodności z przepisami w otwartym rejestrze. W takim świecie zapotrzebowanie na oddzielne banki emisyjne, banki handlowe, sieci kartowe, systemy rozliczeniowe i pośredników rozliczeniowych zaczyna maleć.
„Nie potrzebujesz zarówno banku emisyjnego, jak i handlowego” – powiedział Hadick. „Nie potrzebujesz sieci kartowej, jeśli dostawca zna już sprzedawcę i konsumenta. Nie potrzeba sieci do ułatwiania rozliczeń i rozrachunków”.
Według Hadicka zwycięzcami nie będą zwykli agregatorzy sieciowi działający w środku łańcucha. Będą to firmy, które kontrolują ostatni etap, rozwiązują problemy związane z zgodnością z przepisami, mają bezpośredni kontakt z klientami i biorą na siebie rzeczywistą odpowiedzialność operacyjną.
Gdzie inwestorzy detaliczni mogą wziąć udział
Hadick pozostaje zdecydowanym optymistą co do rozwoju stablecoinów. „Stablecoiny są tutaj, by pozostać” – powiedział. „Myślę, że ich wartość wzrośnie dziesięciokrotnie”.
Wskazał na szacunki firmy McKinsey, według których stablecoiny stanowią około 3% płatności transgranicznych, co stanowi wzrost z niemal zerowego poziomu rok wcześniej. Hadick spodziewa się, że udział ten będzie nadal gwałtownie rósł.
Jeśli chodzi o inwestorów detalicznych, Hadick uważa, że mapa inwestycyjna nie dotyczy tylko tego, kto emituje token, ale tego, kto jest właścicielem przepływu.
Nadmiernie finansowane oprogramowanie pośredniczące i zatłoczony rynek fintech dla konsumentów
Nie każda część rynku stablecoinów wygląda równie atrakcyjnie. Hadick jest szczególnie sceptyczny wobec agregowanych platform API (interfejsów programowania aplikacji), które po prostu łączą usługi stron trzecich, nie ponosząc przy tym ryzyka operacyjnego ani związanego z przestrzeganiem przepisów. Firmy te mogą dziś pobierać wysokie opłaty, ale Hadick uważa, że ich marże są zagrożone.
„Nazywają się »Plaid dla stablecoinów«, zapominając, że łańcuchy bloków już rozwiązują wiele pierwotnych problemów, które Plaid rozwiązał dla tradycyjnej bankowości” – powiedział.
Krytyka jest prosta. Jeśli firma tylko agreguje API i nie jest właścicielem klientów, warstwy zgodności, płynności ani obciążenia operacyjnego, może znaleźć się w trudnej sytuacji w miarę dojrzewania rynku. Aby zachować swoją wartość, platformy te mogą być zmuszone do zbliżenia się do klienta końcowego lub przejęcia większej części stosu technologicznego.
Hadick dostrzega również ryzyko związane z fintechami konsumenckimi. Infrastruktura stablecoinów sprawia, że uruchomienie neobanku lub aplikacji płatniczej jest łatwiejsze niż kiedykolwiek. Jednak ta dostępność powoduje, że rynek jest przepełniony.
Ugruntowane marki, takie jak Nubank, Robinhood i Revolut, mogą dodać funkcje stablecoinów do istniejących baz użytkowników. To sprawia, że nowym start-upom z sektora konsumenckiego trudno jest się wyróżnić, chyba że oferują wyraźną przewagę, silną dystrybucję lub zróżnicowane regionalne zastosowania.
Hadick spodziewa się, że wskaźniki niepowodzeń w tej kategorii będą wysokie. Nie odrzuca jednak całkowicie tego sektora. Niewielka liczba zwycięzców z branży fintech dla konsumentów może stać się dużymi globalnymi przedsiębiorstwami, jeśli rozwiążą rzeczywiste problemy klientów i wykorzystają stablecoiny jako infrastrukturę, a nie tylko element budowania marki.
Dotychczasowi zwycięzcy mogą nie być ostatecznymi zwycięzcami. W miarę upadku modelu biznesowego prawdziwa wartość przeniesie się w kierunku firm, które posiadają użytkowników, przepływy, zgodność z przepisami i zaufanie.

















