Jason Calacanis nazwał bitcoina „martwym kotem”, który podskakuje, właśnie w momencie, gdy cena bitcoina przekroczyła 81 000 dolarów, co wywołało natychmiastowe reakcje ze strony Michaela Saylora i Cathie Wood.
Calacanis nazywa bitcoina „martwym kotem”, a Saylor i Cathie Wood odpowiadają mu ostro

Najważniejsze wnioski
- Calacanis ostro skrytykował bitcoina, nazywając go daremną inwestycją, mimo że ceny obecnie rosną.
- Amerykańskie ETF-y oparte na bitcoinie zgromadziły 18 września 433 mln dolarów, a na czele znalazł się fundusz FBTC firmy Fidelity z wynikiem 311 mln dolarów.
- TAO, które Calacanis w marcu przedstawiał jako inwestycję z potencjałem 200-krotnego zwrotu, straciło około 24%, podczas gdy bitcoin zyskał 15%.
Milion wyświetleń i wskaźnik
Calacanis, popularny anioł biznesu i współprowadzący podcast „All-In”, rozpoczął wpis słowami „martwy kot wciąż się odbija” i dołączył roczny wykres BTC pokazujący spadek o 30,75%, z emoji kota umieszczonym pośrodku.

Post ten nie był prognozą cenową, a raczej oceną tego, czym powoli stał się bitcoin. Calacanis napisał:
To nudny środek przechowywania wartości, ale za to cieszący się zaufaniem – co stanowi jego największą wartość. Instytucje przekształciły BTC z punk rocka w muzykę z tła, a zwolennicy z piratów stali się ludźmi w garniturach z pomarańczowymi krawatami, niezręcznie udostępniającymi żenujące memy. Gdyby bitcoin miał osiągnąć masową popularność i znaleźć ważne zastosowanie – w czym radzi sobie lepiej niż ktokolwiek inny – to już by to zrobił.
Wątek zakończył się serią analogii, porównujących bitcoina do płyt CD w erze Spotify, a także do DVD w erze Netflixa.
Odpowiedzi nadeszły szybko
Szef Strategy, Michael Saylor, odpowiedział trzy godziny później, mówiąc:
Jason, obserwujesz rozwój bitcoina od 2011 roku. Obecnie jest to sukces wart 1,6 biliona dolarów i najcenniejszy na świecie zasób cyfrowy. Zachowanie majątku przez pokolenia to większa ambicja niż zapewnienie rozrywki podczas kolacji. Pomarańczowy krawat zostaje.
Ten żart o krawacie zebrał ponad 7 600 polubień, czyli około 4,6 razy więcej niż oryginalny post. Firma Saylora posiada 845 050 BTC, więc docinek o „ludziach w pomarańczowych krawatach” nie mógł pozostać bez odpowiedzi.
Cathie Wood, dyrektor generalna Ark Invest, dołączyła do dyskusji, ale jej odpowiedź była ostra i lakoniczna. „Bitcoin nie jest martwym kotem, Jason! Ma przed sobą wiele żyć” – odparła Wood, po czym zapowiedziała najnowszą sesję Bitcoin Brainstorm organizowaną przez Ark, poświęconą sztucznej inteligencji (AI) i bitcoinowi.
Na koniec inwestor Fred Krueger poszedł jeszcze dalej, twierdząc, że bitcoin wyszedł już z kryzysu. „To nie jest odbicie martwego kota” – napisał Krueger, argumentując, że ostatnia hossa rozpoczęła się w grudniu 2022 roku i zakończyła się 11 miesięcy temu przy 7,3-krotnym wzroście.
Czego nie widać na wykresie
Zrzut ekranu Calacanisa jest zgodny z prawdą w tym zakresie, w jakim cena bitcoina oscyluje wokół 81 079 dolarów, czyli około 36% poniżej szczytowego poziomu 126 080 dolarów z października 2025 r. Jednak określenie „nudny” trudniej pogodzić z danymi dotyczącymi przepływów.
Amerykańskie fundusze ETF oparte na bitcoinie na rynku kasowym przyciągnęły wczoraj 433 mln dolarów, przy czym fundusz FBTC firmy Fidelity zgromadził 311 mln dolarów, a IBIT firmy Blackrock – 108 mln dolarów. Miało to miejsce tego samego dnia, w którym opublikowano post o „martwym kocie”.
Warto również zwrócić uwagę na tegoroczne osiągnięcia samego Calacanisa. W marcu serwis Bitcoin.com News opisał argumentację Calacanisa, zgodnie z którą TAO firmy Bittensor może osiągnąć 200-krotny wzrost przy kapitalizacji rynkowej wynoszącej 2,5 mld dolarów. 24 marca kurs TAO na giełdzie Binance zamknął się na poziomie 336,60 dolarów, a dziś wynosi około 262 dolarów, co oznacza spadek o ponad 20%.
Żadna z tych kwestii nie rozstrzyga sporu dotyczącego adopcji, który był prawdziwym sednem tego wpisu. Wykorzystanie w płatnościach i doświadczenie użytkownika to uzasadnione cele, które maksymaliści bitcoina od lat starają się uzasadnić.
Ten artykuł został przetłumaczony z języka angielskiego przy użyciu sztucznej inteligencji. Oryginalna wersja angielska jest źródłem autorytatywnym; tłumaczenia automatyczne mogą zawierać nieścisłości, zwłaszcza w terminologii prawnej i regulacyjnej.












