Uczestnicy rynków prognoz na platformach Polymarket i Kalshi oceniają całkowite zwycięstwo Demokratów w wyborach uzupełniających do Kongresu w 2026 r. jako najbardziej prawdopodobny scenariusz, a łączny wolumen obrotu na obu platformach przekroczył 12,5 mln dolarów.
Rynki terminowe Kalshi i Polymarket wskazują na zwycięstwo Demokratów przy łącznym obrocie wynoszącym 12,5 mln dolarów

Najważniejsze wnioski
- Inwestorzy na platformie Polymarket oceniają szanse Demokratów na zdobycie większości w obu izbach podczas wyborów uzupełniających w 2026 roku na 47%, co przyciąga obroty przekraczające 7 mln dolarów.
- Rynek wyborów śródokresowych na platformie Kalshi, o wartości 5,5 mln dolarów, odzwierciedla kursy z Polymarket, gdzie zwycięstwo Demokratów ma 45% prawdopodobieństwa.
- W sondażach z maja 2026 r. poparcie dla Trumpa wynosi około 36–37%, co daje Demokratom przewagę D+7 w ogólnych sondażach przed listopadowymi wyborami.
Rynki prognoz wskazują na przewagę Demokratów w wyborach uzupełniających w 2026 r., podczas gdy poparcie dla Trumpa wynosi 34%
Rynek Polymarket „Balance of Power: 2026 Midterms” przyciągnął łączny wolumen obrotu w wysokości 7 038 176 dolarów. Najpopularniejszym scenariuszem wśród inwestorów jest całkowite zwycięstwo Demokratów zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie, wyceniane na 47 centów, co odzwierciedla 47-procentowe prawdopodobieństwo. Podział władzy w Kongresie, z republikańskim Senatem i demokratyczną Izbą Reprezentantów, wynosi 34%. Całkowite zwycięstwo Republikanów plasuje się na poziomie 19%, podczas gdy Senat kontrolowany przez Demokratów w połączeniu z Izbą Reprezentantów kontrolowaną przez Republikanów jest uważane za niemal niemożliwe, z wynikiem zaledwie 1,7%.
Rynek wyborów śródokresowych Kalshi, który śledzi kontrolę nad Kongresem na dzień 1 lutego 2027 r., wykazuje niemal identyczne nastroje przy wolumenie wynoszącym 5 546 744 dolarów. Inwestorzy na tym rynku oceniają szanse na całkowite zwycięstwo Demokratów w obu izbach na 45%. Podział na rzecz Izby Reprezentantów kontrolowanej przez Demokratów i Senatu kontrolowanego przez Republikanów wynosi 31%, podczas gdy całkowite zwycięstwo Republikanów wynosi 25%. Izba Reprezentantów kontrolowana przez Republikanów w połączeniu z Senatem kontrolowanym przez Demokratów jest wyceniana na zaledwie 1,8%.

Oba rynki rozliczają się na podstawie oficjalnych protokołów kongresowych lub zweryfikowanych wyników mediów, dając inwestorom konkretny mechanizm rozliczeniowy powiązany z rzeczywistymi wynikami wyborów.
Szanse rynkowe są zgodne z aktualnymi sondażami. Na połowę maja 2026 r. poparcie dla prezydenta Donalda Trumpa wynosi średnio od 36% do 40% w głównych sondażach. Sondaż przeprowadzony przez Uniwersytet Quinnipiac w dniach 15–18 maja wykazał, że poparcie dla niego wynosi 34%, a 58% respondentów wyrażało niezadowolenie. Sondaż AP-NORC z tego samego okresu wykazał 37% poparcia i 62% niezadowolenia. „The New York Times” i Siena College opisały swoje majowe wyniki, również na poziomie 37% poparcia i 59% niezadowolenia, jako najniższy wynik Trumpa w drugiej kadencji.
Republikanie w Kongresie nie radzą sobie lepiej. Badanie Gallupa z kwietnia 2026 r. wykazało, że poparcie dla Kongresu wynosi 10%, a niezadowolenie 86%, co jest wynikiem bliskim rekordowo niskiego poziomu. Demokraci prowadzą w ogólnych sondażach dotyczących wyborów do Kongresu o około pięć do siedmiu punktów procentowych w ostatnich średnich krajowych, przy czym Realclearpolling wskazuje na przewagę Demokratów wynoszącą około siedmiu punktów, a sondaż Nate'a Silvera na poziomie D+6,6 na połowę maja.
Zwycięstwo Demokratów w obu izbach spowodowałoby zmianę kontroli nad Kongresem sześć miesięcy przed końcem 119. kadencji, a 120. kadencja rozpoczęłaby się w styczniu 2027 r. Historycznie rzecz biorąc, partia prezydenta traci miejsca w Izbie Reprezentantów w wyborach śródokresowych. Ten schemat powtarzał się w większości cykli wyborów śródokresowych od czasów II wojny światowej.
Jeśli Demokraci wygrają w obu izbach, możliwości legislacyjne Trumpa znacznie się zawężą. Nie będzie już można korzystać z procedury pojednawczej, czyli procesu budżetowego, który pozwalał Republikanom ominąć obstrukcję w Senacie zwykłą większością głosów. Demokraci mogliby wykorzystać uprawnienia do wzywania świadków w celu wszczęcia dochodzeń nadzorczych, a senaccy Demokraci mogliby spowolnić lub zablokować nominacje do gabinetu i sądownictwa.
Trump zachowałby uprawnienia w zakresie dekretów prezydenckich i polityki zagranicznej, ale walka o fundusze nasiliłaby się. Demokraci kontrolujący Izbę Reprezentantów mieliby „władzę nad portfelem”, co mogłoby prowadzić do potencjalnych impasów związanych z zamknięciem rządu i walk o podwyższenie limitu zadłużenia przez resztę kadencji Trumpa.
Porównania historyczne wskazują na sytuację George'a W. Busha po wyborach uzupełniających w 2006 r., kiedy to Demokraci przejęli obie izby i rozpoczęli nadzór nad wojną w Iraku oraz kryzysem finansowym. Podobna dynamika miała miejsce w przypadku Baracka Obamy po 2010 r., kiedy to republikańska Izba Reprezentantów spowodowała dwuletni impas.
Sytuacja polityczna dla Republikanów broniących Senatu jest trudna. Demokraci potrzebują netto zysku mandatów w sytuacji, która choć nie jest tak korzystna jak w niektórych poprzednich cyklach, odzwierciedla ogólnokrajowy klimat niekorzystny dla partii rządzącej.
Nie tylko inwestorzy na platformach Polymarket i Kalshi oceniają obecną sytuację jako korzystną dla Demokratów. Niezależni wyborcy, którzy w 2024 r. opowiedzieli się za Republikanami, w ostatnich sondażach wykazali zdecydowanie negatywne nastawienie zarówno do Trumpa, jak i republikańskich członków Kongresu.
Czy trendy sondażowe utrzymają się do listopada, dopiero się okaże. Gospodarka, wydarzenia w polityce zagranicznej i jakość kandydatów będą miały wpływ na ostateczne wyniki. Na razie inwestorzy na rynkach prognoz stawiają na powrót podziału władzy w Waszyngtonie na początku 2027 roku.

















