Obsługiwane przez
Regulation

Australijski projekt ustawy o aktywach cyfrowych nabiera tempa dzięki zatwierdzeniu przez komisję senacką

Australia przyjrzała się chaosowi panującemu na rynku kryptowalut, westchnęła i uznała, że woli uregulować ten cyrk, niż dalej udawać, że go nie ma.

NAPISAŁ
UDOSTĘPNIJ
Australijski projekt ustawy o aktywach cyfrowych nabiera tempa dzięki zatwierdzeniu przez komisję senacką

Australia ma na celowniku regulowaną przyszłość kryptowalut, a Senat popiera projekt ustawy o aktywach cyfrowych

Australijska senacka komisja ds. ustawodawstwa gospodarczego skutecznie przepchnęła projekt ustawy o zmianie ustawy o korporacjach (ramy dotyczące aktywów cyfrowych) z 2025 r., zalecając jej przyjęcie bez większych zmian po przedłożeniu raportu w połowie marca. To nie jest drobna poprawka. To Canberra mówi: „Koniec z improwizacją, czas na zasady”.

Projekt ustawy, przedstawiony pod koniec listopada 2025 r. przez zastępcę skarbnika Daniela Mulino, przeszedł już przez Izbę Reprezentantów na początku tego roku i teraz wraca do Senatu z impetem, którego trudno zignorować. Jeśli zostanie przyjęty, będzie to najpoważniejsza jak dotąd próba Australii, by wciągnąć aktywa cyfrowe w coś przypominającego dojrzałą regulację finansową.

W swej istocie ramy te nie próbują kontrolować kodu ani na nowo wymyślać łańcucha bloków. Zamiast tego skupiają się na typowych podejrzanych — scentralizowanych platformach, które przechowują lub kontrolują środki użytkowników — czyli właśnie tam, gdzie sprawy często idą spektakularnie źle. Pomyśl o giełdach, powiernikach i każdym, kto ma „faktyczną kontrolę” nad aktywami klientów. Tak, to sformułowanie jest tak obciążone, jak brzmi.

Zgodnie z propozycją operatorzy ci musieliby posiadać australijską licencję na świadczenie usług finansowych (AFSL), co stawiałoby ich pod ścisłą kontrolą Australijskiej Komisji Papierów Wartościowych i Inwestycji (ASIC). Zasadniczo, jeśli przechowujesz kryptowaluty innych osób, nie możesz już zachowywać się jak startup w bluzie z kapturem.

Zasady wiążą się ze znanymi obowiązkami — ochroną aktywów, zarządzaniem ryzykiem, ujawnianiem informacji — co w zasadzie oznacza przeniesienie tradycyjnej dyscypliny finansowej do branży, która historycznie przedkładała atmosferę nad strukturę.

Komisja nie udawała, że projekt ustawy jest idealny. Krytycy zgłaszali obawy dotyczące definicji takich jak „token cyfrowy” i „faktyczna kontrola”, ostrzegając, że mogą one objąć więcej niż zamierzano, w tym usługi niepowiernicze lub dostawców infrastruktury. Jednak prawodawcy zbyli to klasycznym biurokratycznym wzruszeniem ramion: „Naprawimy to później za pomocą wytycznych”.
Żadnych poprawek. Żadnych opóźnień. Pełna parą naprzód. Reakcja branży plasuje się gdzieś pomiędzy ulgą a ostrożnym sceptycyzmem. Niektórzy gracze, w tym operatorzy giełd, z zadowoleniem przyjęli jasność przepisów, argumentując, że pewność regulacyjna może uwolnić miliardy wartości ekonomicznej i wreszcie dać instytucjom powód, by przestały czaić się na uboczu.
Inni jednak postrzegają koszty zapewnienia zgodności z przepisami jako coś w rodzaju kontroli podatkowej z lepszym oświetleniem. Podwójny nadzór ze strony AUSTRAC i ASIC nie wróży „małych tarć”, zwłaszcza dla mniejszych operatorów. Jednak nawet sceptycy przyznają, że alternatywa — niejasność regulacyjna — była gorsza.

Projekt ustawy opiera się na wieloletnich przygotowaniach, w tym na zasadach rejestracji AUSTRAC wprowadzonych w 2021 r. oraz wielu rundach konsultacji, które ciągnęły się przez lata 2024 i 2025. Innymi słowy, nie pojawił się on znikąd. Gotował się na wolnym ogniu, a teraz się zagotował.

Jeśli projekt zostanie przyjęty, wdrożenie nie nastąpi natychmiast. Przewidziano okres przejściowy, którego długość szacuje się od sześciu miesięcy na wstępne dostosowanie się do przepisów do nawet 18 miesięcy na osiągnięcie pełnej zgodności z normami operacyjnymi. Pełny system prawdopodobnie nie zacznie obowiązywać przed 2027 r.

Tak więc zegar tyka — ale nie w tempie kryptowalut. W skali globalnej Australia nadrabia zaległości, ale nieźle sobie radzi. Ramy prawne są zgodne z działaniami regulacyjnymi w Unii Europejskiej, Singapurze i Hongkongu, które starają się uregulować rynek aktywów cyfrowych bez hamowania innowacji.

Ripple stara się o uzyskanie australijskiej licencji na świadczenie usług finansowych w regionie Azji i Pacyfiku

Ripple stara się o uzyskanie australijskiej licencji na świadczenie usług finansowych w regionie Azji i Pacyfiku

Ripple stara się o uzyskanie australijskiej licencji na świadczenie usług finansowych, pozycjonując swoją sieć płatności opartą na technologii blockchain pod kątem dalszej ekspansji w regionie Azji i Pacyfiku. read more.

Czytaj teraz

To właśnie w tej sztuce utrzymywania równowagi — ochronie użytkowników bez dławienia technologii — większość jurysdykcji albo się wyróżnia, albo ponosi porażkę. Australia na razie stawia na to, że uda jej się przejść przez ucho igielne.

To, czy dzięki temu kraj ten stanie się centrum kryptowalut, czy tylko bardziej zorganizowaną wersją tego samego chaosu, zależy od jednej rzeczy: realizacji. Bo uchwalenie ustawy jest łatwe. Prawdziwe wyzwanie zaczyna się dopiero wtedy, gdy trzeba sprawić, by zaczęła działać.

FAQ 🇦🇺

  • Czego wymaga australijska ustawa o kryptowalutach?
    Platformy kryptowalutowe przechowujące aktywa klientów muszą uzyskać licencję AFSL i przestrzegać zasad dotyczących usług finansowych.
  • Czy ustawa reguluje blockchain lub DeFi?
    Nie, dotyczy ona scentralizowanych pośredników, a nie samych zdecentralizowanych protokołów.
  • Kiedy australijskie regulacje dotyczące kryptowalut wejdą w życie?
    Oczekuje się, że wdrażanie będzie przebiegało stopniowo, a pełne egzekwowanie przepisów nastąpi prawdopodobnie do 2027 roku.
  • Dlaczego ta ustawa ma znaczenie dla rynków kryptowalut?
    Wprowadza ona jasność regulacyjną, która może przyciągnąć inwestycje instytucjonalne, jednocześnie podnosząc standardy zgodności.